czwartek, 26 października 2017

Od Ethian'a Cd. Key

I co ja mam teraz zrobić? Znowu zostałem o coś poproszony, ostatnio dzieje się to częściej. Jak się nie zgodzę, to muszę mieć do tego powód, no ale żadnego nie mam. Z drugiej strony i tak muszę się u niego pojawić, bo mam małą sprawę do załatwienia, a raczej muszę go o czymś poinformować. Ehh, dobra nie mam nic do stracenia i tak, załatwię to teraz i będę miał z głowy.
-Skoro chcesz, to niech Ci już będzie. - westchnąłem głęboko, wkładając ręce do kieszeni.
-Jeśli nie chcesz to nie musisz. - spuściła głowę.
-I tak muszę coś u niego załatwić i ucieszy się, że zawiązuję przyjaźnie. - przekręciłem oczami. Jakie to było zbędne. Po co komu tu przyjaźnie. -Tylko nie licz na porządną rozmowę po drodze, jestem małomówny. - ruszyłem w stronę willi.

-Jasne. - lekko uśmiechnięta ruszyła za mną. Większość drogi przeszliśmy w ciszy, tylko od czasu do czasu Key zadawała jakieś pytanie. Starałem się odpowiedzieć na większość, a raczej na te, na które mogłem. Nie ciągnęło mnie do rozmowy. W większości wydawała mi się ona zbędna. W ogóle zawieranie tutaj znajomości wydawało mi się zbędne. Liczyło się szybkie wykonanie wszystkich zadań i spłacenie tego cholernego długo. Chociaż on i tak był cwańszy. Zadania przydzielane były nie za szybko. Tylko po to by miał nas tutaj jak najdłużej. Najchętniej to bym się stąd zmył, chociaż wiem jak takie próby się kończą. Było tu już kilku takich.
 Chwilę później dotarliśmy przed wielki obiekt nad jeziorem. -No i jesteśmy. - wymruczałem pod nosem. Key chyba usłyszała, bo zareagowała kiwnięciem głową. Weszliśmy do środka i udaliśmy się bezpośrednio do jego gabinetu. Zapukałem i po krótkim proszę weszliśmy do środka.
-O Ethian! Widzę, że posuwasz się do przodu i zaprzyjaźniasz się. - odezwał się głosem który przyprawiał mnie o gniew. Jeszcze ten jego akcentowanie niektórych słów. Wszystko tak jak chciał. Typowy Lucyfer.
-Taa... - odwróciłem głowę. - Niech Key załatwi to co musi, a ja zaczekam za drzwiami. Moja sprawa może chwilę jeszcze poczekać. - dodałem. Odwróciłem się i wyszedłem zamykając za sobą drzwi. Oparłem się o ścianę i zamknąłem oczy. Nie przepadam za siedzeniem tutaj. Zawsze wiedział jak mnie poddenerwować. Spłacę ten dług i znikam stąd jak najszybciej.
Kilka minut później drzwi otworzyły się.  Key ukłoniła się i zamknęła drzwi.
-Ja mam już to z głowy. - powiedziała podchodząc do mnie. -Teraz twoja kolej. - dodała.
-No niestety. No więc zaraz wrócę. - podszedłem do drzwi i spojrzałem jeszcze na Key. Chyba chce na mnie poczekać. Idź już lepiej do siebie głupia. Szkoda, że jej to nie powiem. Ehh... Jeszcze chwila i mnie tu nie będzie. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.

<Key?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz